Część I

Roz­dział piąty

  

 Sroka o wielu ogo­nach

 

 

Wszystko i nic!

Brak kon­se­kwen­cji w dzia­ła­niu!

Sło­miany za­pał!

Kilka srok za ogon!

 

Czego to ja w ży­ciu nie ro­bi­łam, gdzie się nie za­pi­sy­wa­łam, czego nie pla­no­wa­łam i co jesz­cze mam w pla­nach… Oj, za­bra­kłoby czasu, aby to wszystko wy­mie­nić. Im by­łam star­sza, tym gło­śniej w mo­jej gło­wie wy­brzmie­wało: NIE DA SIĘ TRZYMAĆ DWÓCH SROK ZA OGON, A CO DOPIERO TYLU.

 

Spo­śród tych rze­czy, które ro­bi­łam przez całe swoje do­tych­cza­sowe ży­cie, te­raz, kiedy tak bar­dzo pra­cuję nad sobą i nad swoim szczę­ściem, kilka po­now­nie wy­pły­nęło, a kilka do­piero się uka­zało.

 

Przy­jem­ność z ob­ser­wa­cji. Ob­ser­wa­cji sie­bie, wła­snego „ja”, ob­ser­wa­cji ota­cza­ją­cego mnie świata, re­la­cji mię­dzy­ludz­kich, da­le­ko­sięż­nych skut­ków mo­ich de­cy­zji, wpływu spo­sobu my­śle­nia na to, co mnie w ży­ciu spo­tyka. Aby od­kryć tę stronę sie­bie, prze­czy­ta­łam wiele tak od­mien­nych ksią­żek, ar­ty­ku­łów, obej­rza­łam setki ma­te­ria­łów fil­mo­wych i prze­pro­wa­dzi­łam go­dziny roz­mów, które pro­wa­dziły mnie jak po nitce od jed­nego stanu świa­do­mo­ści do ko­lej­nego. Praca nad sobą po­chła­niała mnie cza­sem na całe ty­go­dnie.

I te­raz wiem, że było warto, i na­dal będę to ro­bić.

Ry­su­nek, fo­to­gra­fia, drobne rę­ko­dzieło, two­rze­nie cze­goś z ni­czego po­zwo­liły mi się prze­ko­nać, że prze­kła­da­nie wła­snej wy­obraźni na świat ma­te­rialny jest moż­liwe.

Do­strze­ga­nie po­ten­cjału w po­zor­nie bez­war­to­ścio­wym przed­mio­cie bądź cze­goś wię­cej niż twarz w każ­dym in­nym czło­wieku to coś, co mnie po­ciąga.

Szkoła i do­świad­cze­nia za­wo­dowe po­zwo­liły mi zo­ba­czyć, że po­tra­fię na po­zorny chaos spoj­rzeć ele­men­tar­nie, po­se­gre­go­wać, po­gru­po­wać, wy­zna­czyć prio­ry­tety, co te­raz wy­ko­rzy­stuję w swoim ży­ciu. Pi­sa­łam o tym w tek­ście Mój świat sta­nął na gło­wie.

Przy­na­leż­ność do róż­nych grup, cza­sem uzna­wa­nych za wy­klęte, po­zwo­liła mi od­kryć, co w czło­wieku jest naj­waż­niej­sze.

 

Więc może ja wcale nie ła­pa­łam kilku srok za ogon?

Może wszyst­kie ogony pro­wa­dzą do jed­nej sroki?

Może sroka jest jedna?

Sroka o wielu ogo­nach…

A może to czę­ści skła­dowe jed­nego ogona?

Może te czę­ści to roz­działy, a sroka to książka?

Może ta sroka to ja?

Moje wnę­trze.

Moja praw­dziwa na­tura.

To musi być prawda!

admin-ajax

 

Spójrz, jak piękna jest sroka.

Czy wi­dzia­łeś to wcze­śniej?

Czy o sroce my­śla­łeś tylko na pod­sta­wie ste­reo­ty­pów i wie­rzeń, które przed­sta­wiano Ci przez całe Twoje ży­cie?

Czy Twój ob­raz sie­bie też zo­stał stwo­rzony przez Twoje oto­cze­nie?

Może przyj­rzyj się so­bie le­piej. Za­cznij od ogo­nów, które ła­pa­łeś, trzy­masz lub do­piero chcesz schwy­tać. Sprawdź, które pro­wa­dzą do jed­nego źró­dła – Two­jej wła­snej sroki. Puść te, które na­leżą do cu­dzych srok. Bę­dziesz wie­dzieć, które to.

 

Chcąc się upew­nić, że się nie mylę, po­czy­ta­łam troszkę o sroce.

Srokę uważa się za jed­nego z in­te­li­gent­niej­szych pta­ków…, dla­tego słu­chaj swo­jej in­tu­icji.

Po­mimo dłu­go­ści ogon nie prze­szka­dza pta­kowi w prze­my­ka­niu po­mię­dzy gę­stymi, krza­cza­stymi za­ro­ślami…”, nie ma więc miej­sca na wy­mówki typu praca, dzieci, obo­wiązki, stresy, na „nie mam czasu dla sie­bie”.

We­dług ostat­nich ba­dań sroki nie wy­ka­zują za­in­te­re­so­wa­nia błysz­czą­cymi przed­mio­tami, lecz wręcz ich uni­kają…”, we­wnętrzne „ja” nie po­trze­buje po­kla­sku ani nie musi błysz­czeć.

Mimo swo­jej wiel­ko­ści sroka to ptak pło­chliwy i w ze­tknię­ciu z ludźmi od­la­tuje…”, po­zna­wa­nie sie­bie to wy­ła­py­wa­nie sub­tel­nych zna­ków – nie po­zwól, aby inni pło­szyli Twoje praw­dziwe „ja”.

Sroka jest je­dy­nym ga­tun­kiem spoza gro­mady ssa­ków, który zdał test lu­stra (wskaź­nik sa­mo­świa­do­mo­ści)…”, tu już nic nie mu­szę do­da­wać. 🙂

Ja już nie mam wąt­pli­wo­ści. A Ty? Po­zwo­lisz swo­jej sroce roz­wi­nąć skrzy­dła, żeby uj­rzeć ją w ca­łej oka­za­ło­ści?