CZĘŚĆ III

Roz­dział czwarty

  

Sa­mo­dzielna mama

 

 

Kie­dyś prze­czy­ta­łam piękny i wzru­sza­jący tekst o tym, że ko­bieta wy­cho­wu­jąca dziecko bez wspar­cia ze strony ojca wcale nie jest sa­motną mamą, gdyż z dziec­kiem sa­mot­ność jej nie do­ty­czy. Taka ko­bieta to MAMA SAMODZIELNA.

Au­torka tego tek­stu za­pro­siła mnie do pro­jektu z oka­zji Dnia Matki.

Tekst Dzień Sa­mo­dziel­nej Mamy za­wiera zbiór wy­po­wie­dzi ko­biet, które do­świad­czają sa­mo­dziel­nego ma­cie­rzyń­stwa i które w tym dniu chciały po­ka­zać, jak od­naj­dują się w tej nie­ła­twej roli.

Moja wy­po­wiedź rów­nież się tam zna­la­zła, po­nie­waż moje do­świad­cze­nie ży­ciowe po­zwala mi na od­nie­sie­nie się do ma­cie­rzyń­stwa z tego wła­śnie punktu wi­dze­nia. Mam za sobą kilka lat sa­mot­nego zma­ga­nia się z prze­ciw­no­ściami losu, kiedy trzy­ma­łam za rękę ma­łego czło­wieka, chcąc być dla niego ostoją, wzo­rem i oazą bez­pie­czeń­stwa. Jest mi bar­dzo miło, że sta­łam się czę­ścią tej zbio­ro­wej my­śli. W mo­jej książce przed­sta­wię jed­nak tylko swoją wy­po­wiedź.

 

Jak być SAMO-DZIELNĄ-MAMĄ we­dług Moni z bloga Ate­lier szczę­ścia:

MAMA – zo­sta­łam nią w wieku nie­spełna dwu­dzie­stu lat, jako młoda osoba z nie­wiel­kim do­świad­cze­niem ży­cio­wym. Każda mama wie, że ma­jąc pod opieką ma­leńką, bez­bronną istotkę, bar­dzo szybko się do­ra­sta. My­ślę więc, że sześć lat póź­niej, czyli w wieku dwu­dzie­stu sze­ściu lat, gdy zo­sta­łam z moją istotką, już pra­wie sze­ścio­let­nią, bez ja­kie­go­kol­wiek wspar­cia ze strony osob­nika płci prze­ciw­nej, samo by­cie mamą nie było dla mnie pro­ble­mem. Wręcz prze­ciw­nie. Kiedy nie ma w za­sięgu taty, mama ak­ty­wuje się jesz­cze moc­niej. Na­ra­stają w nas opie­kuń­czość, czu­łość, tro­ska, emo­cjo­nalne po­dej­ście do spraw co­dzien­nych. By­cie mamą staje się wręcz prze­ry­so­wane. Wma­wiamy so­bie, że chcemy i mu­simy być jed­no­cze­śnie tatą. Nie­stety prawda jest taka, że je­ste­śmy tatą w spra­wach przy­ziem­nych (ta­kich jak: za­ra­bia­nie pie­nię­dzy, re­monty, na­prawy), jed­nak w spra­wach wy­cho­waw­czych po­zo­sta­jemy mamą, i to w po­dwój­nej dawce. Mój syn ma te­raz dwa­dzie­ścia lat. Ob­ser­wuję też dzieci in­nych mam wy­cho­wane bez po­mocy ta­tu­siów. Pro­ble­mem tych dzieci jest czę­sto zbyt emo­cjo­nalne po­dej­ście do ota­cza­ją­cego świata. Mało stra­te­giczne my­śle­nie. Zbyt­nia wraż­li­wość i emo­cjo­nal­ność. Tak, są to do­bre, wraż­liwe, emo­cjo­nalne, ko­cha­jące, od­po­wie­dzialne dzieci. Czę­sto jed­nak od­su­wa­jące swoje pra­gnie­nia na drugi plan. Czę­sto nie­po­tra­fiące mó­wić o wła­snych po­trze­bach czy uczu­ciach w oba­wie przed zra­nie­niem in­nych. Dla­tego że, bę­dąc SAMODZIELNĄ MAMĄ, za­po­mi­namy o prze­ka­za­niu dziecku czyn­nika ego­izmu. Prze­ka­za­niu go jako wzorca mę­skiego. Wy­nika to z tego, iż ko­biety z na­tury po­świę­cają się dla dzieci.

SAMO – brzmi tro­chę jak Sam­son, jak ego­ista. Tak, to teo­re­tycz­nie zła ce­cha, ale ego­izm po­zwala prze­trwać. Jest ce­chą mę­ską. Po­zwala wal­czyć i wy­grać. Walczmy o sie­bie i bądźmy odro­binę ego­ist­kami, a na­sze dzieci na­uczą się, że nie li­czy się tylko świat ze­wnętrzny, ale także na­sze wła­sne szczę­ście. Na­sze – jako matki, która nie bę­dzie za­wsze na ich za­wo­ła­nie i na­sze – jako jed­nostki, czyli ich szczę­ście w ich do­ro­słym ży­ciu. Nie będą tylko da­wały, lecz rów­nież wal­czyły o swoje, a jed­no­cze­śnie na­uczą się, że nie można cią­gle brać, bo inni też za­słu­gują na szczę­ście. By­cie nieco ego­istyczną mamą po­zwoli wy­kształ­cić w dziecku po­stawę po­śred­nią mię­dzy pa­so­ży­tem a dawcą. Po­stawę sym­biozy.

DZIELNA – nie zna­czy twarda i nie­ugięta. Nie zna­czy bez stra­chu. Dzielna to dzia­ła­jąca mimo stra­chu. Dzia­ła­jąca mimo sła­bo­ści. Nie bójmy się po­ka­zać na­szych sła­bo­ści, nie bójmy się pro­sić o po­moc. Dzielna nie zna­czy bio­rąca wszystko na klatę i uda­jąca, że jest OK. Dzielna to ta, która upad­nie i wsta­nie, a nie ta, która bę­dzie szła do po­łowy drogi z głową w gó­rze, aż pad­nie na pysk. Dzielna to ta, która zrobi stra­te­giczny plan dzia­ła­nia, dzięki czemu do­trze do celu. Dzielna to ta troszkę prze­bie­gła, sprytna i by­stra. Nie ta, która idzie na rzeź. To ta, która nie boi się ry­zyka, ale nie po­dej­muje go nie­po­trzeb­nie.

SAMO-DZIELNA-MAMA to miks sprytu, ego­izmu, od­da­nia i mi­ło­ści. Sa­mo­dzielna mama to czyn­nik mę­ski i żeń­ski w każ­dym aspek­cie. To nie po­dział ról i roz­dwo­je­nie jaźni, ale rola sama w so­bie. Nie sta­rajmy się więc być mamą i tatą jed­no­cze­śnie. Bądźmy sa­mo­dziel­nymi mat­kami. To rola szcze­gólna i nie każdy do­stał bi­le­cik za­ufa­nia, aby ją ode­grać. Nie można więc tego mar­no­wać.

 

W tym ty­go­dniu zro­bi­łam zdję­cie swo­jemu star­szemu sy­nowi. Ma on już dwa­dzie­ścia lat i na fo­to­gra­fii wy­gląda jak praw­dziwy męż­czy­zna. Kiedy na nią pa­trzę, wiem, że na­sza rola, rola matki, jest bar­dzo ważna, a czas dany nam na jej ode­gra­nie – bar­dzo krótki. Dla­tego nie można my­śleć tylko o tym, ja­kie po­win­ny­śmy być, co po­win­ny­śmy zro­bić ani czy zdo­łamy zre­ali­zo­wać plany. Pa­mię­tajmy, że trzeba przede wszyst­kim cie­szyć się każdą chwilą ra­zem i prze­ży­wać ją w pełni, bo dzieci tak szybko wy­la­tują z gniazd, a my bę­dziemy tę­sk­nić za uści­skiem ich ma­łych rą­czek…