Część I

Roz­dział je­de­na­sty

  

Po­lo­wa­nie na szczę­ście

 

 

Szczę­śliwe ży­cie

Wio­sna, wio­sna, wio­sna…

Pierw­szy dzień wio­sny mimo po­gody ty­powo je­sien­nej za­wsze bę­dzie bu­dził we mnie iskierkę, która roz­pala ogień do dzia­ła­nia.

Uwiel­biam dzia­łać. Uwiel­biam two­rzyć. Uwiel­biam wi­dzieć efekty wkładu wła­snej ener­gii. Nie za­wsze wszystko wy­cho­dzi tak, jak by­śmy tego chcieli, ale je­śli nie bę­dziemy ocze­ki­wali zbyt wiele, bę­dziemy mo­gli się cie­szyć sa­mym mo­men­tem two­rze­nia.

Mimo że jak każdy mie­wam dni, kiedy mu­szę się wy­co­fać i wy­ci­szyć, to trak­tuję je jako czas na pod­su­mo­wa­nie, prze­my­śle­nie i zdy­stan­so­wa­nie się.

Je­śli jed­nak w tym okre­sie ci­szy po­jawi się choćby naj­mniej­szy im­puls, który można prze­chwy­cić i wy­ko­rzy­stać na mno­że­nie ener­gii, to na sto pro­cent go zła­pię.

Je­stem osobą, która nie­ustan­nie ob­ser­wuje.

Ob­ser­wuje sie­bie, oto­cze­nie, lu­dzi i oko­licz­no­ści.

Sta­ram się nie prze­ga­piać. Nie prze­ga­piać waż­nych chwil szczę­ścia ani moż­li­wo­ści jego od­szu­ka­nia.

 

Znam jed­nak lu­dzi, któ­rzy są inni.

Lu­dzi, któ­rzy są spo­koj­niejsi i nie po­trze­bują tylu do­znań. Nie po­trze­bują le­cieć jak wa­riaci przez ży­cie, aby po­czuć szczę­ście.

I wcale nie mu­szą!

Każ­dego uszczę­śli­wia coś in­nego i bar­dzo pra­cuję nad tym, aby ni­kogo nie oce­niać.

Aby zro­zu­mieć, że moje po­ję­cie re­ali­za­cji sie­bie czy od­czu­wa­nia przy­jem­no­ści nie po­krywa się z po­trze­bami in­nych, co nie zna­czy, że przez to są oni mniej po­datni na szczę­ście niż ja.

Nie­za­leż­nie jed­nak od tego, czy cie­szysz się ży­ciem na pią­tym biegu, czy na pierw­szym, czy mie­rzysz wy­soko, czy nosi Cię ciut nad grun­tem, czy je­steś za­lęk­nioną osobą, czy su­per­bo­ha­terką, czy wie­rzysz w sie­bie, czy wąt­pisz, nie­za­leż­nie od tego, ja­kimi je­ste­śmy ty­pami oso­bo­wo­ści, w dą­że­niu do szczę­ścia mu­simy mieć trzy wspólne ce­chy.

Mu­simy po­tra­fić się okre­ślić.

Mu­simy być uważni.

Mu­simy mieć re­fleks.

 

Po­tra­fić się okre­ślić

Mu­sisz wie­dzieć, czego chcesz. Jak już wie­lo­krot­nie pi­sa­łam, nie można być w kilku miej­scach w jed­nym cza­sie. Je­śli je­steś tam, gdzie nie chcesz być, to gdzie chcesz być? Mu­sisz szcze­rze po­wie­dzieć so­bie, czego chcesz. Ale zrób to szcze­rze. Nie myśl o tym, co po­wie­dzą inni ani jak będą na Cie­bie pa­trzyli, oce­nia­jąc Cię. Te­raz wal­czysz o swoje szczę­ście. Po­myśl, co jest dla Cie­bie naj­waż­niej­sze. Ustal w gło­wie prio­ry­tety, ale te praw­dziwe, nie ste­reo­ty­powe. Te, które są zgodne z Twoim su­mie­niem i Twoim po­ję­ciem szczę­ścia. Nie za­sta­na­wiaj się, czy jest moż­liwe by­cie te­raz tam, gdzie chciał­byś być. Z pew­no­ścią nie jest, dla­tego wła­śnie tak trudno to so­bie wy­obra­zić. Gdyby jed­nak ma­rze­nia się speł­niały, to gdzie? Gdzie chciał­byś być? I nie mó­wię tu o miej­scu geo­gra­ficz­nym, tylko o To­bie i Two­jej rze­czy­wi­sto­ści. Jak po­winna wy­glą­dać ta wy­ma­rzona rze­czy­wi­stość, w któ­rej był­byś szczę­śliwy? Pa­mię­taj! Te­raz tylko ma­rzysz, więc wolno Ci wszystko. Ni­czego nie ocze­ku­jesz… tylko ma­rzysz…

 

Być uważ­nym

Te­raz, kiedy już udało Ci się okre­ślić sie­bie w tym jed­nym miej­scu, w tej no­wej, szczę­śli­wej rze­czy­wi­sto­ści, otwórz wszyst­kie swoje zmy­sły i bądź uważny. Nie wy­cze­kuj. Wy­cze­ki­wa­nie ro­dzi nie­cier­pli­wość. Nie­cier­pli­wość ro­dzi ner­wo­wość. Ner­wo­wość prze­ra­dza się we fru­stra­cję i pa­nikę. Po­tem tak ła­two o roz­cza­ro­wa­nie i re­zy­gna­cję. Nie wy­cze­kuj więc, tylko bądź uważny. Co to zna­czy „uważny”? To zna­czy, aby nie le­cieć przez ży­cie z przy­tłu­mio­nym umy­słem. Można le­cieć szybko, a i tak być czuj­nym. Jedno dru­giego nie wy­klu­cza. Być uważ­nym to przy­glą­dać się temu, co jest do­okoła nas. Bu­dyn­kom, uli­com, drze­wom, re­kla­mom, lu­dziom, fo­to­gra­fiom. Wszyst­kiemu, co mi­jamy, w każ­dej chwili. Nie prze­la­ty­wać wzro­kiem po­bież­nie, sku­pia­jąc się na naj­moc­niej­szym ko­lo­rze. Tego wła­śnie chcą od nas re­kla­mo­dawcy. Otwo­rzyć oczy i pa­trzeć to nie to samo co wi­dzieć. Aby wi­dzieć, trzeba obej­rzeć, trzeba się przyj­rzeć i spoj­rzeć jesz­cze głę­biej. Tak samo na­leży słu­chać. Słu­chać nie tylko lu­dzi mó­wią­cych do nas, ale też tych, któ­rzy mó­wią wo­kół nas. I słu­cha­jąc ich, nie słu­chać słów, tylko słu­chać, co sta­rają nam się po­wie­dzieć lub czego sta­rają się nie po­wie­dzieć. Praw­dzi­wie pa­trząc i praw­dzi­wie słu­cha­jąc, do­sta­niemy wię­cej in­for­ma­cji, niż się tego spo­dzie­wa­li­śmy.

Do tego do­cho­dzą po­zo­stałe zmy­sły. Łącz­nie z tym szó­stym, o któ­rym cał­ko­wi­cie za­po­mi­namy.

 

Mieć re­fleks

I te­raz naj­waż­niej­sze: kiedy już wiesz, czego chcesz i co jest dla Cie­bie praw­dzi­wym szczę­ściem, oraz bę­dziesz uważną osobą, to z pew­no­ścią wy­ła­piesz te naj­mniej­sze ele­menty, które mogą do­pro­wa­dzić Cię tam, gdzie wła­śnie chcesz być. I tylko od Cie­bie za­leży, czy je zła­piesz, czy nie. 🙂

To ta­kie po­lo­wa­nie na moż­li­wo­ści.

Jak my­śliwy w le­sie.

Naj­pierw musi okre­ślić, na jaką zwie­rzynę po­luje. Po­tem cier­pli­wie wy­pa­truje jej śla­dów. A kiedy zo­ba­czy je na swo­jej dro­dze, musi dzia­łać, póki ma swoje pięć mi­nut albo pięć se­kund, bo dru­giej szansy może nie być.

 

Dla­tego wła­śnie od­po­wiedz so­bie na py­ta­nie, na co po­lu­jesz, i uwa­żaj na ślady, a kiedy na Two­jej dro­dze po­jawi się:

– ktoś, kto może być Twoim do­peł­nie­niem w do­wol­nej swe­rze ży­cia

– sy­tu­acja, która prze­nie­sie Twoje ży­cie na wła­ściwe tory,

– oko­licz­ność, która może być pierw­szym kro­kiem w nie­znane, ale bli­skie Twemu sercu,

– klient z go­tow­cem na tacy,

– ha­sło, które obu­dzi po­my­sły,

– ob­raz, który pa­suje do tego, co w Two­jej gło­wie,

– za­pach wzbu­dza­jący po­czu­cie kom­fortu,

– do­tyk ko­jący wszyst­kie Twoje tro­ski,

a Ty za tym nie pój­dziesz…

TO JESTEŚ ZWYKŁĄ PIERDOŁĄ!!!!!!!!!!!!