CZEŚĆ II

Roz­dział Piąty

  

Elik­sir szczę­ścia – za­ufa­nie

 

 

Szczę­ście, szczę­ście.

Czym ono jest?

To uczu­cie, które jest w nas.

To po­czu­cie speł­nie­nia, ra­do­ści, mi­ło­ści, spo­koju, sa­tys­fak­cji.

Każdy za nim tę­skni.

Uczu­cie to nie po­ja­wia się ot tak.

Bez na­szego za­an­ga­żo­wa­nia, bez na­szej pracy, bez na­szego wkładu…”

 

Tak pi­sa­łam we wstę­pie tej czę­ści, wstę­pie po­prze­dza­ją­cym pięć roz­dzia­łów opi­su­ją­cych mój elik­sir szczę­ścia, który two­rzę każ­dego dnia w swoim ate­lier.

Dla­czego po­sta­no­wi­łam opi­sać taki te­mat, roz­kła­da­jąc go na czyn­niki pierw­sze?

 

Może dla­tego, że w moim ży­ciu był czas, kiedy pra­gnę­łam tego szczę­ścia jak po­wie­trza, a szu­ka­łam go nie tam, gdzie trzeba.

Naj­pierw sie­dzia­łam bez­czyn­nie, my­śląc, że przyj­dzie pod drzwi i za­puka. Na­sta­wia­łam uszy, a oczy i serce mia­łam skie­ro­wane w stronę swo­ich cier­pień.

Po­tem my­śla­łam, że szczę­ście so­bie ku­pię, gdy tylko będę miała tyle szczę­ścia, aby na to praw­dziwe szczę­ście za­ro­bić. 🙂

Do­piero kiedy zre­zy­gno­wana da­łam so­bie spo­kój i prze­sta­łam wy­pa­try­wać, za­czę­łam od­czu­wać przy­jem­ność ży­cia, zro­zu­mia­łam, że szczę­ście po pro­stu jest. Jest wo­kół nas. Jest za­wsze i jest wszę­dzie. My tylko nie wiemy, czym ono jest i jak je od­czu­wać.

Nie mo­żemy więc zmie­nić tego, co nas ota­cza, ale mo­żemy zmie­nić swoje wnę­trze, aby to, co nas ota­cza, po­strze­gać w inny spo­sób.  Do­piero wtedy, tak zmie­nieni i go­towi, za­czy­namy otwie­rać się na szczę­ście.

 

Mu­simy z po­zy­cji TU I TERAZ i z nową świa­do­mo­ścią za­glą­dać do lasu prze­szło­ści z po­czu­ciem wdzięcz­no­ści i wy­ba­cze­nia. Do­świad­czać pełni rze­czy­wi­sto­ści w le­sie te­raź­niej­szo­ści. Prze­peł­nieni em­pa­tią i zro­zu­mie­niem dla wszyst­kich i wszyst­kiego. A także spo­glą­dać w las przy­szło­ści ze sta­bil­nej skały – pełni uf­no­ści do sa­mych sie­bie, do tego, co jest i co bę­dzie.

 

Nie wiem, po co zna­leź­li­śmy się na tym świe­cie.

Dla­czego zna­leź­li­śmy się w tym cza­sie, po­śród tych lu­dzi i w ta­kim miej­scu.

To, czy mamy tylko jedno ży­cie i je­ste­śmy czę­ścią jed­nego wiel­kiego, ewo­lu­ują­cego stwo­rze­nia, czy je­ste­śmy nie­śmier­telni, czy też po­wra­camy na zie­mię w róż­nych wcie­le­niach, po­zo­sta­wiam każ­demu do oceny we­dług jego wła­snej wiary.

Wiem jedno.

To, że tu je­ste­śmy, ma ja­kiś sens.

 

Skoro ma sens, to warto.

Warto żyć i na­leży to ro­bić naj­le­piej, jak po­tra­fimy.

Za­ufa­nie wo­bec sensu ży­cia jest naj­więk­szą war­to­ścią.

Może te­raz nie do­strze­gamy tego sensu, ale je­ste­śmy czę­ścią jed­nej wiel­kiej ukła­danki (nie­za­leż­nie od wiary) i wszy­scy je­ste­śmy po­łą­czeni nie­wi­dzial­nymi nićmi w jed­nej wiel­kiej pa­ję­czy­nie. Na­szej wspól­nej rze­czy­wi­sto­ści. Co­kol­wiek zro­bimy, po­my­ślimy, po­czu­jemy, od­bije się to na tym, co nas ota­cza, a w kon­se­kwen­cji – na nas sa­mych. Dla­tego słowa „Ży­cie nie ma sensu”, „Stra­ci­łem sens ży­cia”, „Nie je­stem ni­komu po­trzebna” czy „Nic mnie już nie czeka” są dla czło­wieka szczę­śli­wego nie­do­pusz­czalne.

Je­den puz­zel nie zna­czy nic, ale puz­zel zło­żony z in­nymi two­rzy ob­raz.

Je­den puz­zel nie wie, czego czę­ścią jest.

I wie­dzieć nie musi.

Ży­cie ma sens i nie szu­kaj od­po­wie­dzi na siłę, tylko za­ufaj.

 

Za­ufa­nie wo­bec in­nych jest po­wią­zane z em­pa­tią.

Gdy spo­ty­kasz na swo­jej dro­dze lu­dzi i z góry od­dzie­lasz się od nich nie­wi­dzialną ba­rierą, gdyż im nie ufasz, ni­gdy nie do­strze­żesz ich wnę­trz. Po­dob­nie oni, mimo szcze­rych chęci, nie po­czują Cie­bie praw­dzi­wego. Za­czyna się gra sztucz­nych żyć. Roz­cza­ro­wa­nie, sa­mot­ność, za­gu­bie­nie.

Wy­star­czy za­ufać i otwo­rzyć się na lu­dzi. Z tymi, z któ­rymi ze­chcesz być tak praw­dzi­wie, prze­ży­jesz szczę­śliwe ży­cie, a tych, z któ­rymi być nie mo­żesz, zwy­czaj­nie zro­zu­miesz. Pa­trz więc w przy­szłość z uf­no­ścią wo­bec in­nych. Nie za­kła­daj, że wszy­scy Cie zra­nią, że ni­kogo już nie spo­tkasz, że wszy­scy są tacy sami, że wszy­scy są za­gro­że­niem. Za­ufaj, że ci lu­dzie stają na Two­jej dro­dze po coś. Cze­goś się od nich lub dzięki nim na­uczysz. Oni stwo­rzą ja­kąś część Cie­bie, a Ty stwo­rzysz ja­kąś część ich. Mimo swych cięż­kich do­świad­czeń nie trać za­ufa­nia do dru­giego czło­wieka. Warto je w so­bie mieć choćby po to, by nie prze­ga­pić tego jed­nego je­dy­nego czło­wieka, który gdzieś tam jest. Jest dla Cie­bie ktoś, przy kimś bę­dziesz mógł roz­wi­nąć peł­nię swo­ich moż­li­wo­ści.

 

Za­ufa­nie wła­snemu „ja”

Słu­chaj swo­jej in­tu­icji. Idź za gło­sem serca cza­sem wbrew lo­gice. Oczy­wi­ście nie mó­wię o cią­głym po­dej­mo­wa­niu ry­zyka i nisz­cze­niu wszyst­kiego tego, na co się pra­co­wało przez lata i co przy­nosi nam ra­dość. Mó­wię o tym we­wnętrz­nym uczu­ciu, kiedy je­steś pe­wien, że po­wi­nie­neś to zro­bić. To się wie.

Cza­sem czu­jemy wiel­kie pra­gnie­nie, lecz w głębi du­szy wiemy, że jest to zbyt ry­zy­kowne, że może jest to gra nie­warta świeczki, czu­jemy strach, mamy zbyt wiele cze­goś cen­nego do stra­ce­nia – to nie jest to.

We­wnętrzny głos nie ma w so­bie stra­chu. Gdy ta myśl po­jawi się w Two­jej gło­wie, ta myśl pro­sto z serca, nie bę­dziesz się bał. Bę­dziesz czuł, że tego chcesz, że po­wi­nie­neś. Wszy­scy do­okoła mó­wią „nie”, lo­gika pod­po­wiada „nie”, a Ty się nie bo­isz. Ufasz – to wła­śnie ten głos.

Wszyst­kie naj­waż­niej­sze i naj­lep­sze de­cy­zje w moim ży­ciu pod­ję­łam, idąc za gło­sem serca i słu­cha­jąc wła­snej in­tu­icji. Po­zorne trzy kroki w tył za­wsze po­su­nęły mnie o dzie­sięć do przodu. I ni­czego nie ża­łuję. Je­śli bę­dzie trzeba, znów się cofnę. Bo wie­rzę, że idę w do­brym kie­runku.

 

Kiedy wie­czo­rem sie­dzisz z lampką wina w dłoni lub le­żysz na cie­płej po­duszce i pa­trzysz w swą przy­szłość, ni­gdy się nie bój.

Nie bój się ma­rzyć, bo warto.

Nie bój się przy­szło­ści, na­wet je­śli wy­daje się tak ciemna.

Nie bój się tego, czego nie znasz.

Nie bój się tego, że pa­trząc tam, nic nie wi­dzisz.

Na sa­mym wej­ściu do lasu przy­szło­ści w za­sięgu serca masz ZAUFANIE.

Weź je i uwierz, że wszystko ma sens, że wszystko jest po coś. Jak do tej pory idziesz do przodu. I bę­dziesz iść da­lej. Do­kąd? Nie wiem. Uwierz, że warto.