CZĘŚĆ II

 

Szczę­ście, szczę­ście.

Czym ono jest?

To uczu­cie, które jest w nas. 

To po­czu­cie speł­nie­nia, ra­do­ści, mi­ło­ści, spo­koju, sa­tys­fak­cji.

Każdy za nim tę­skni.

Uczu­cie to nie po­ja­wia się ot tak.

Bez na­szego za­an­ga­żo­wa­nia, bez na­szej pracy, bez na­szego wkładu.

Dla­tego wła­śnie wielu lu­dzi mimo po­zor­nie pięk­nego ży­cia na­dal jest nie­szczę­śli­wych.

Szczę­ście nie jest na­ma­calne, o czym pi­szę w tek­ście Puz­zle szczę­ścia.

 

Ze szczę­ściem jest po­dob­nie jak z elik­si­rem mło­do­ści.

To taki cu­downy śro­dek, dzięki któ­remu zni­kają cho­roby i zmarszczki, na­bie­ramy sił, zęby bie­leją, włosy gęst­nieją, a oczy na­bie­rają bla­sku. Na­wet cel­lu­li­tis się wy­gła­dza.

Kto jed­nak nie wie, jak ten elik­sir stwo­rzyć, czeka na cud – i nic.

Za­zwy­czaj w skład ta­kiego elik­siru wcho­dzą pa­zur ko­guta, ża­bie udo i ogon szczura – mało przy­jemne, nie?

 

To te­raz wy­obraź so­bie, że w moim ate­lier szczę­ścia two­rzę dla sie­bie taki elik­sir.

Elik­sir szczę­ścia.

Wię­cej – po­wiem Ci, że on działa. 

Jest je­den szko­puł: efekt nie jest wieczny. Trzeba cią­gle do­bie­rać świeże skład­niki i pić elik­sir re­gu­lar­nie każ­dego dnia.

Nie­stety nie mogę Ci go od­sprze­dać ani nie mogę go za Cie­bie zro­bić.

Ale mogę po­dać Ci mój prze­pis:

– dwa skład­niki z lasu prze­szło­ści – wdzięcz­ność i wy­ba­cze­nie,

– dwa skład­niki z lasu te­raź­niej­szo­ści – do­świad­cza­nie i em­pa­tia,

– je­den skład­nik z lasu przy­szło­ści – za­ufa­nie.

 

Brzmi troszkę pa­te­tycz­nie?

Wcale nie.

To jest sza­le­nie ba­nalne, tylko tak rzadko uży­wamy tych skład­ni­ków, że my­ślimy, iż na­leżą one do grupy mało przy­ziem­nej. A one są dla nas – zwy­kłych śmier­tel­ni­ków.

 

Roz­dział pierw­szy

Elik­sir szczę­ścia – wdzięcz­ność

 

 

Wdzięcz­ność z ogrodu prze­szło­ści.

Wszystko, na co mamy wpływ, jest tu i te­raz.

Wszy­scy to zna­cie, prawda?

Nie ma prze­szło­ści, bo gdzie mo­głaby być? Tylko w na­szych gło­wach i ser­cach.

Nie ma przy­szło­ści, bo gdzie mo­głaby być? Tylko w na­szych wy­obra­że­niach.

Je­dyne, co jest, to na­sza te­raź­niej­szość. Jest TUTERAZ.

 

Prze­stań czy­tać i się ro­zej­rzyj.

Je­steś TU. Jest TERAZ. Czy­tasz mój tekst i my­ślisz.

TERAZ – to je­dyny mo­ment, kiedy mo­żesz coś zro­bić.

Te­raz mo­żesz zaj­rzeć do swo­jej prze­szło­ści, któ­rej i tak już nie ma.

Mo­żesz zaj­rzeć do swo­jego ar­chi­wum wspo­mnień, o któ­rym pi­sa­łam w tek­ście Mój świat sta­nął na gło­wie.

A te­raz ro­zej­rzyj się po swo­ich pół­kach. Na pół­kach są zda­rze­nia z prze­szło­ści. Wiem, że kilka jest za­mknię­tych na kłódkę – tam zaj­rzymy ju­tro.

Po­myśl, że wszyst­kie one do­pro­wa­dziły Cię do miej­sca, w któ­rym te­raz je­steś. Może miej­sce, gdzie je­steś obec­nie, nie jest przy­jemne i ża­łu­jesz tych zda­rzeń z prze­szło­ści, ale obie­cuję Ci, że elik­sir to zmieni. Jesz­cze nie dzi­siaj. Dzi­siaj szu­kamy WDZIĘCZNOŚCI.

 

Więc ro­zej­rzyj się uważ­nie i zo­bacz.

Uśmiech mamy, kiedy by­łeś mały (nie każdy go otrzy­mał, a Ty tak).

Wa­ka­cje u babci na wsi (nie każdy miał bab­cię na wsi, a Ty tak).

Sio­strę lub brata, z któ­rymi się bi­łeś lub kłó­ci­łeś, a któ­rzy te­raz są dla Cie­bie wspar­ciem.

Pierw­szego chło­paka, który kop­nął Cię w ty­łek lub bar­dziej po­lu­bił Twoją ko­le­żankę (dzięki temu na­uczy­łaś się, jak to jest być oszu­ka­nym i po­rzu­co­nym, i dzięki temu wy­je­cha­łaś sama na wa­ka­cje, na któ­rych po­zna­łaś Gośkę, a Gośka była z Wro­cła­wia; po­je­cha­łaś ją od­wie­dzić i na szy­bie wro­cław­skiej ka­wiarni zo­ba­czy­łaś ofertę pracy, którą do­sta­łaś, a Twoim pierw­szym klien­tem był ON).

Więc po­czuj wdzięcz­ność za to, że ten pierw­szy kop­nął Cię w ty­łek wła­śnie wtedy, i za Gośkę, i za Wro­cław, i za ogło­sze­nie na szy­bie, na­wet je­śli każ­dego dnia bo­lały Cię nogi od pracy w tej ka­wiarni.

 

Prze­glą­daj swoje półki uważ­nie i bądź wdzięczny za wszystko, co tam jest i czego tam nie ma.

 

Po­czuj wdzięcz­ność, je­śli nie zna­la­złeś wspo­mnień cho­roby naj­bliż­szych, je­śli nie ma tam wspo­mnień śmierci i bólu. Po­czuj wdzięcz­ność za to, że nie ma tam głodu, zimna ani wojny. Za to, że bra­kuje tam ka­ta­strof i bez­dom­no­ści. Za brak sa­mot­no­ści i po­czu­cia hańby.

Zo­stań tam tak długo, aż przej­rzysz wszyst­kie półki, a po­tem wróć do TUTERAZ.

I po­dejdź do lu­stra.

Wi­dzisz sie­bie?

Czy wi­dzisz oczy, które mogą pa­trzeć na mo­rze la­tem?

Nos, który może wą­chać włosy Twych dzieci…

Ję­zyk, który może od­czu­wać smak kre­we­tek w re­stau­ra­cji…

Dło­nie, które czują cie­pło bli­skich…

Uszy, które każ­dego dnia mogą słu­chać mu­zyki, ja­kiej tylko za­pra­gniesz…

 

Czy sto­isz wła­śnie w cie­płym miej­scu, a na ku­chence go­tuje się zupa?

Czy może w ko­minku jest ogień, a pies wy­le­guje się na ka­na­pie?

A gdzie są dzieci? W szkole? Bez­pieczne?

Je­śli nie masz psa, dzieci ani ko­minka, to może masz mnó­stwo czasu dla sie­bie i mo­żesz za­jąć się na­kła­da­niem no­wego ko­loru na swoje wy­pie­lę­gno­wane pa­znok­cie lub za­cząć pla­no­wać wy­cieczkę na maj.

O, je­steś w pracy? A mimo to masz czas, żeby prze­czy­tać ten tekst? Więc nie są to ła­gry w zim­nej Sy­be­rii i pew­nie nie po­cisz się ze stra­chu.

 

Tak wła­śnie zrób – zrób prze­gląd swo­jego ży­cia z prze­szło­ści i ro­zej­rzyj się, żeby zo­ba­czyć, co masz.

I po­czuj wdzięcz­ność za wszystko.

Sza­nuj to, co spo­tkało Cię do tej pory.

Po­mysł zro­bie­nia li­sty stu rze­czy, za które je­stem wdzięczna, nie jest moim po­my­słem, ale zro­bi­łam to i szcze­rze po­le­cam to in­nym.

 

Spi­sa­nie stu rze­czy zaj­mie nam troszkę czasu – ja­kąś go­dzinę.

Dla­czego sto?

Bo pierw­sze czter­dzie­ści jest oczy­wi­ste.

Nad ko­lej­nymi dwu­dzie­stoma mu­simy się za­sta­no­wić.

Na­stępne dwa­dzie­ścia zmu­sza nas do moc­nego po­szpe­ra­nia w ar­chi­wum wspo­mnień.

Ostat­nie dwa­dzie­ścia – to, co naj­cen­niej­sze – każe nam zaj­rzeć do tych naj­mniej lu­bia­nych zda­rzeń i do­szu­kać się w nich war­to­ści. Za­cząć do­strze­gać w nich po­zy­tywy. Drugą po­łowę szklanki – tę pełną.

To wła­śnie ostat­nie dwa­dzie­ścia punk­tów po­wo­duje, że za­czy­namy wdzięcz­ność od­czu­wać głę­boko i praw­dzi­wie, a pierw­sze czter­dzie­ści rze­czy po po­now­nym prze­czy­ta­niu zmu­sza nas do po­wie­dze­nia gło­śno:

Mam tak wiele w swoim ży­ciu, a ni­gdy tego praw­dzi­wie nie do­ce­nia­łem”.