CZĘŚĆ II

Roz­dział trzeci

  

Elik­sir szczę­ścia – em­pa­tia

 

 

Jesz­cze tylko trzy skład­niki i bę­dziesz mógł za­cząć pić swój elik­sir.

Dwa naj­waż­niej­sze i naj­trud­niej­sze do zdo­by­cia już za nami.

Wiesz, gdzie zna­leźć wdzięcz­ność i wy­ba­cze­nie.

Te­raz tylko zbie­raj, zbie­raj i jesz­cze raz zbie­raj.

Zbie­raj je w swoim le­sie prze­szło­ści, ale nie za­po­mi­naj, że w le­sie te­raź­niej­szo­ści one się ro­dzą.

To od tego, co bę­dziesz ro­bić TU I TERAZ i jak bę­dziesz po­strze­gać tych, któ­rzy Cię ota­czają, i to, co Cię ota­cza, za­leży, co trafi do Two­jej prze­szło­ści oraz co spo­tka Cię w Two­jej przy­szło­ści.

Dzi­siaj więc sza­le­nie war­to­ściowy skład­nik. Je­śli go zdo­bę­dziesz, oszczę­dzisz so­bie pracy w ar­chi­wum w przy­szłym cza­sie. 🙂 Je­dyne, po co bę­dziesz tam scho­dzić, to puz­zle szczę­ścia i małe prze­wod­niki po ży­ciu.

 

Em­pa­tia jest bar­dzo sil­nie po­wią­zana z wy­ba­cze­niem. Gdy tylko zła­piesz odro­binę em­pa­tii, wy­ba­cze­nie samo wsko­czy do Two­ich zbio­rów.

 

Co­dzien­nie na swo­jej dro­dze spo­ty­kasz lu­dzi. Lu­dzi zna­jo­mych i nie­zna­jo­mych. Wszy­scy do­kądś bie­gną. Wszy­scy mają my­śli za­prząt­nięte wła­snymi spra­wami. Ty rów­nież. Je­ste­śmy skon­cen­tro­wani na so­bie. Na so­bie, ale nie na wła­snym „ja”. Je­ste­śmy skon­cen­tro­wani na swo­jej po­włoce, spra­wach przy­ziem­nych i kom­plet­nie nie­ma­ją­cych zna­cze­nia, je­śli cho­dzi o na­sze po­czu­cie szczę­ścia.

My­ślimy o rze­czach, które po­zwa­lają nam eg­zy­sto­wać w tym świe­cie. Je­śli wcho­dzimy odro­binę głę­biej, i tak za­trzy­mu­jemy się na pierw­szym po­zio­mie, czyli na na­szym ego. Wtedy na­sze roz­my­śla­nia są ukie­run­ko­wane na po­czu­cie dumy, za­do­wo­le­nia, am­bi­cje lub za­chwia­nie któ­re­go­kol­wiek z nich. Czę­ściej to dru­gie.

Za­uważ, że:

– Gdy otrzy­masz po­chwałę, bę­dziesz się nią sy­cił go­dzinę, może dwie.

– Kiedy suk­ces od­nosi ktoś z Two­ich bli­skich, je­steś dumny cały dzień.

– Gdy sam otrzy­masz awans, bę­dziesz się cie­szył może trzy dni.

– Po kłótni wiele dni po­wra­casz do uczu­cia zło­ści.

– Po­rażka, którą czu­jesz na przy­kład po stra­cie pracy, trawi Cię ty­go­dniami.

O ma­rze­niach i za­mar­twia­niu się już na­wet nie będę się roz­pi­sy­wała. Po­dobno ma­rzy­ciel cho­dzi z głową w chmu­rach, a ten, który się mar­twi, jest prze­zorny i ubez­pie­czony. Więc wszy­scy roz­sąd­nie mar­twimy się na za­pas. Na­wet po suk­ce­sie mar­twimy się, czy uda nam się go po­wtó­rzyć lub utrzy­mać.

 

I wła­śnie to wszystko roz­grywa się w na­szych gło­wach.

Każdy, cały czas tak bie­ga­jąc, ma w swo­jej łe­pe­tynce ten świat zmar­twień i pół­świa­tek ra­do­ści – ści­śle po­wią­zany z eg­zy­sten­cją i ego.

 

Nie za­glą­damy ani głę­biej w sie­bie, ani na­wet płytko w ko­goś.

Sie­bie ob­ser­wu­jemy i po­ka­zu­jemy z po­ziomu ego, a in­nych od­bie­ramy z po­ziomu ich ma­ski.

 

Em­pa­tia to pa­trze­nie na in­nych głę­biej.

Pa­trze­nie w ich oczy, z po­mi­nię­ciem ma­ski.

Em­pa­tia to do­strze­ga­nie istoty peł­nej uczuć i emo­cji.

Istoty, która ma swoje traumy i hi­sto­rie.

Jesz­cze raz po­wtó­rzę:

JEGO LUB JEJ HISTORIE,

JEGO LUB JEJ TRAUMY,

I JEGO LUB JEJ UCZUCIA ORAZ EMOCJE.

 

Nie na­sze!

Wszy­scy znamy po­wie­dze­nie, że punkt wi­dze­nia za­leży od punktu sie­dze­nia.

Więc ruszmy na­sze tyłki z miejsc i po­sadźmy je na chwilę na miej­scu tego dru­giego czło­wieka.

Kiedy już po­sa­dzimy, to WSPÓŁCZUJMY.

Współ­czu­cie nie ozna­cza li­to­ści.

Współ­czu­cie to współ­od­czu­wa­nie.

Po­czujmy jego emo­cje, stany, uczu­cia, traumy i do­świad­cze­nia.

I do­piero wtedy po­sta­rajmy się zro­zu­mieć.

Zro­zu­mieć, a nie oce­niać.

Oceny do­ko­nu­jemy z na­szego po­ziomu. Na pod­sta­wie przy­ję­tych norm, we­dług na­szej mo­ral­no­ści i war­to­ści, które przy­ję­li­śmy.

Zro­zu­mie­nia do­ko­nu­jemy, ana­li­zu­jąc normy, mo­rale i war­to­ści, któ­rymi po­słu­guje się ta druga osoba.

Em­pa­tia jest wła­śnie taką umie­jęt­no­ścią zro­zu­mie­nia.

Wtedy uru­cha­mia się pro­ces wy­ba­cza­nia. Wy­ba­cze­nie wska­kuje au­to­ma­tycz­nie w miej­sce fru­stra­cji, zło­ści i nie­na­wi­ści.

Nie mu­simy się zga­dzać ani z czy­nem, ani z my­ślą tej dru­giej osoby. „Wy­ba­czyć” nie zna­czy: wy­rzec się wła­snych war­to­ści.

Wy­ba­czyć” zna­czy: zro­zu­mieć pod­łoże dzia­łań i my­śli tej dru­giej istoty i je za­ak­cep­to­wać.

Do­piero wtedy można jej po­móc, to­le­ro­wać to, kim i jaka jest, sza­no­wać jej po­glądy, oce­nić wła­sne po­ło­że­nie – do­piero wtedy, gdy po­słu­żymy się em­pa­tią.

 

Za­sta­na­wiasz się, jak em­pa­tia może wpły­nąć na moc Two­jego elik­siru szczę­ścia?

Bę­dziesz prze­cież mi­łym czło­wie­kiem.

Współ­czu­ją­cym, łą­czą­cym się z in­nymi w ich tro­skach i ra­do­ściach.

Bę­dziesz do­brym czło­wie­kiem, tak?

I co z tego?” – po­my­ślisz.

Czy to wpły­nie na moje po­czu­cie szczę­ścia?”

Czy samo da­wa­nie sprawi, że i ja coś do­stanę?”

 

Tak, do­sta­niesz.

Zo­sta­niesz uwol­niony od uczu­cia nie­na­wi­ści.

Zro­zu­miesz, że więk­szość czy­nów in­nych lu­dzi nie jest skie­ro­wana prze­ciwko To­bie, a je­dy­nie jest eks­pre­sją ich wnę­trz.

Nie bę­dziesz więc czuł się ofiarą.

Wów­czas znikną uczu­cia zło­ści, żalu i chęci ze­msty.

Nie bę­dziesz czuć fru­stra­cji, że ktoś my­śli ina­czej lub nie chce się To­bie pod­po­rząd­ko­wać.

Bę­dziesz po­dej­mo­wać wła­ściw­sze de­cy­zje.

Unik­niesz roz­cza­ro­wań drugą osobą, a tym sa­mym – po­czu­cia po­rażki.

Kiedy po­zwo­lisz in­nym być sobą, po­zwo­lisz na to też sam so­bie.

Wy­ba­czysz in­nym i wy­ba­czysz so­bie.

Do­ce­nisz czy­jeś ra­do­ści i dzie­ląc je, bę­dziesz ła­pać wła­sne puz­zle szczę­ścia.

Do Two­jej prze­szło­ści za­czną tra­fiać czy­ste wspo­mnie­nia.

Trudne i przy­jemne, ale wolne od ne­ga­tyw­nych emo­cji, jak na­pi­sa­łam w tek­ście o wy­ba­cze­niu.

 

Jesz­cze dzi­siaj po prze­czy­ta­niu tych słów za­cznij, pro­szę, tre­no­wać w so­bie em­pa­tię. Jed­nym przy­cho­dzi to na­tu­ral­nie, inni mu­szą długo tego w so­bie szu­kać.

– Naj­pierw po­pa­trz na naj­bliż­szą Ci osobę. Po­myśl, co Cie­bie w niej naj­bar­dziej de­ner­wuje. I po­myśl, co może być tego po­wo­dem. Znajdź źró­dło. Zro­zum. Zo­ba­czysz, że to echa jej prze­szło­ści. Echa, z któ­rymi ta osoba nie umie so­bie po­ra­dzić, a nie działo ar­mat­nie wy­pro­du­ko­wane spe­cjal­nie, aby Cie­bie znisz­czyć.

– Gdy drugi czło­wiek po­trąci Cię w skle­pie, po­myśl, że biegł z głową za­prząt­niętą li­stą za­ku­pów, i za­miast „UWAŻAJ” po­wiedz zwy­kłe „UPS”, po czym się uśmiech­nij.

– Gdy za­dzwoni na­tar­czywa pani z re­klamą, po­myśl, że za­ra­bia pie­niążki na swoje dzieci i wy­ko­nuje swoją pracę naj­le­piej, jak umie. Od­mów jej, bądź aser­tywny, ale nie oskar­żaj jej. Gdy odło­żysz słu­chawkę, oczami wy­obraźni zo­bacz, jak ku­puje pre­zent na uro­dziny dla swo­jego dziecka.

– Gdy nie­miła ka­sjerka bur­czy pod no­sem, po­myśl, że nie była w to­a­le­cie od czte­rech go­dzin i zwy­czaj­nie ma ci­śnie­nie, a po­tem się do niej uśmiech­nij.

– Gdy sprze­czasz się ze swoim part­ne­rem, prze­stań wy­krzy­ki­wać: „Bo ty, bo ty, bo ty!”. Za­miast tego po­wiedz: „Bo ja czuję… Co ty czu­jesz, jak ty to wi­dzisz?”. I uważ­nie wy­słu­chaj od­po­wie­dzi.

– Nie mów in­nym, co mają ro­bić lub co po­winni ro­bić. Po­wiedz, co Ty zro­bił­byś na SWOIM miej­scu, jak Ty po­ra­dzi­łeś so­bie w po­dob­nej sy­tu­acji, gdy do­ty­czyła ona Cie­bie. Po­dziel się do­świad­cze­niem, ale de­cy­zję i ana­lizę ICH sy­tu­acji po­zo­staw im sa­mym. I bądź przy nich nie­za­leż­nie od tego, w którą stronę pójdą.

– Za­nim co­kol­wiek zro­bisz czy po­wiesz, ZATRZYMAJ SIĘ i po­czuj.